Akra, 16 sierpnia, piątek
W Kumasi niewiele zwojowałem. Ale też żadnych wielkich wojen
nie planowałem. Przyjechałem, ze względu na opóźnienie, już prawie o zmroku,
tak więc wyprawy na miasto nie były opcją. Natomiast dość wcześnie rano
opuściłem hostel prezbiterian i skierowałem się na dworzec STC. Dzień wstawał,
taksówki na mnie trąbiły, to już powoli ostatnie chwile na Złotym Wybrzeżu. Ale
żeby mi udowodnić, że to jeszcze nie koniec, los spłatał mi kolejnego figla. Na
dworcu STC dowiedziałem się, że do Akry dziś nie pojadę. Jak to? Brak miejsc.
Ale wczoraj nie było możliwości kupna biletu. Tak, ale w Kumasi. Pasażerowie
kupili bilety w innym mieście, w którym autobus rozpoczął trasę. No i wykupili
wszystkie.
![]() |
| W drodze |


