12 sierpnia, Tamale
Dziś opuściłem Burkinę Faso. Nie spróbowawszy bagietki, ale
mimo iż były i piękne i pachnące i pewnie chrupiące, chodziło po nich tyle
much, że nie potrafiłem. Pełen pozytywnych wrażeń związanych z mieszkającymi
tam ludźmi, świadom pewnych, często istotnych, niedociągnięć ważnych z punktu
widzenia turysty, jak i osłabiony nabytą infekcją – choć faktycznie ciężko
stwierdzić, jakiego obywatelstwa są te małe wredne bakterie, które nie pytając
mnie o zgodę jakby nigdy nic sobie we mnie po prostu wlazły i czują się jak u
siebie.

